W grudniu 2022 spontanicznie polecieliśmy na Sycylię na kilka dni. Postanowiliśmy wypożyczyć auto i z dnia na dzień planować podróż. Dojechaliśmy z Katanii aż do Trapani i w tym wpisie wszystko opiszę. Zapraszam do czytania!
Dzień 1
Na lotnisko w Katowicach dotarliśmy o 5 rano, aby około 7:30 (z godzinnym opóźnieniem) wylecieć z zimnej Polski do ciepłej Katanii. Pierwszy raz lądowaliśmy tak blisko wody, co wyglądało niesamowicie z okna samolotu. Przywitała nas pochmurna Katania, ale za to o wiele cieplejsza od Polski (i bez śniegu).
Wypożyczenie samochodu
Po przylocie od razu udaliśmy się do wypożyczalni. Wybraliśmy wypożyczalnię Maggiore, a auto zarezerwowaliśmy z wyprzedzeniem przez stronę rentalcars. Odbierając samochód, oczywiście nagraliśmy go z każdej możliwej strony, aby mieć zabezpieczenie przy oddawaniu. Niestety kilka rys nie było zaznaczone na protokole, więc zgłosiliśmy to i uzupełniliśmy formalności.
Taormina
Po wyjeździe z lotniska od razu pojechaliśmy drogą E45 do Taorminy. Droga jest płatna i zajęła nam około godzinę. Po lewej stronie ukazał się nam w połowie wulkan Etna, a przy drodze rosło mnóstwo opuncji figowej. Droga do Taorminy prowadzi przez kręte i wąskie drogi, a więc trzeba być uważnym kierowcą, aby dojechać cało. Samochód zostawiliśmy na tym parkingu i za 2 godziny i 15 minut zapłaciliśmy 5€. Stąd do centrum Taorminy mieliśmy dosłownie kilka minut pieszo. Kierowaliśmy się na ulicę Corso Umberto i tam zaczęliśmy nasz spacer w pięknym włoskim miasteczku.



Taormina leży na zboczu Monte Tauro 204 m n.p.m., skąd rozpościera się przepiękny widok na morze jońskie i wulkan Etna. Po około 10 minutach doszliśmy do punktu widokowego Piazza IX Aprile, na którym można poczuć się jakbyśmy stali 200 metrów nad brzegiem morza! Niesamowity widok, bliskość morza, góry, piękne włoskie miasteczko, które jest sycylijską perłą! Cudownie.
Do Taorminy (oprócz widoków) przyjechaliśmy przede wszystkim po to, aby spróbować słynnych cannoli i arancini. Dokładny opis i adresy znajdziecie w poprzednim wpisie o tym, co i gdzie zjeść na Sycylii.
Na sam koniec naszej wizyty w Taorminie udaliśmy się do Villa Comunale di Taormina, czyli do ogrodów miejskich. Od razu na wejściu czuliśmy, że przenieśliśmy się w inne miejsce. Ogród jest cały zielony, rosną tam między innymi różne kaktusy, bananowce, agawa, monstera, strelicje. Coś pięknego! Między roślinami stoją dość nietypowe kamienne budynki, armata, są też toalety i plac zabaw. Będąc tam w grudniu, byliśmy prawie sami, zaznaliśmy tam ciszy i spokoju. W bezchmurną pogodę z ogrodu można podziwiać wulkan Etna, my widzieliśmy tylko jego połowę.





Przed wyjazdem z Taorminy zarezerwowaliśmy nocleg przez Airbnb i ruszyliśmy dalej. Po drodze zatrzymaliśmy się na chwilę w miejscowości Sant’Alessio Siculo, aby zobaczyć zamek Castello di Sant’Alessio Siculo, który niestety jest niedostępny dla zwiedzających. Było stąd też minimalnie widać lądowe Włochy około 30 kilometrów na horyzoncie w linii prostej.


Nocleg
Po drodze zajechaliśmy do Lidla po zakupy na śniadanie i po około 1,5 godziny dojechaliśmy do naszego noclegu w Cefalu. Mieszkanie było przestronne, na zewnątrz był nawet basen, ale było trochę za zimno, aby skorzystać. Przed spaniem przygotowaliśmy wstępny plan aktywności na jutro i poszliśmy spać.
Dzień 2
Cefalu
Poranek miło nas zaskoczył, ponieważ zapowiadane były burze do około 11 rano, a gdy się rano obudziliśmy, to było słonecznie (i przy okazji wietrznie). Zjedliśmy szybkie śniadanie, wypiliśmy espresso, spakowaliśmy samochód i udaliśmy się spacerem na nabrzeże.
Po około 3 minutach spaceru już byliśmy przy morzu i ukazał nam się piękny widok na Cefalu. Miasteczko Cefalu jest świetnie umiejscowione, ponieważ jest otoczone morzem, a tuż za nim znajduje się góra Rocca di Cefalu o wysokości 268 m n.p.m. Punkt widokowy, na którym byliśmy, na Google Maps nosi nazwę “View of Cefalu”. W Cefalu chcieliśmy jedynie zobaczyć ten cudowny widok, nie wchodziliśmy do miasta, ponieważ jeszcze dużo pięknych miejsc przed nami na Sycylii.





Sant’Elia
Następnie po około 50 minutach jazdy dojechaliśmy do Santa Flavia, dokładniej do Sant’Elia. A wybraliśmy się tutaj jedynie ze względu na widoki. Pierwszy punkt widokowy, na którym byliśmy to Punta Santa Nicolicchia, a drugi zaraz obok to Punta Sant’Elia. Na tych punktach widokowych byliśmy całkowicie sami przez cały czas. I co tu więcej mówić, było przepięknie, widoki jak z obrazu, sami zobaczcie na zdjęciach.












Szlak Capo Zafferano
Około 2 kilometry dalej na północ, dojechaliśmy do wioski Capo Zafferano, aby przejść się szlakiem widokowym wokół cypla Capo Zafferano. Dokładnie opisałam to w poprzednim wpisie o 3 szlakach widokowych na Sycylii. A wracając z przepięknego szlaku, znalazłam na Airbnb nasz dzisiejszy nocleg i od razu się tam wybieramy, ponieważ mamy do niego około 1,5 godziny drogi. W grudniu zachody Słońca na Sycylii są przed godziną 17:00, więc po tej godzinie już tylko nadrabialiśmy drogę do noclegu.


Castellammare del Golfo
Nocleg mieliśmy w miasteczku Castellammare del Golfo. I pierwszy raz spaliśmy w tak bardzo włoskim miejscu. Mieszkanie znajdowało się przy bardzo wąskiej, stromej ulicy. Wchodziło się do starej kamienicy właśnie prosto z ulicy przez drzwi przypominające okiennice. I trafiliśmy w bardzo miłe, dobrze wyposażone mieszkanie z dwoma sypialniami, jedynie za około 150 zł za noc.
Po zameldowaniu się, trochę odpoczęliśmy i poczekaliśmy do godziny 19:00, aby wyjść do restauracji, ponieważ od tej godziny dopiero otwierały się restauracje w okolicy. I jak już doszliśmy do pierwszej wybranej, to okazało się, że nie ma takiej restauracji, najprawdopodobniej była w jakimś zaułku, do którego nie mogliśmy trafić. Ale nic się nie stało, ponieważ wiemy, że niedaleko była inna z bardzo dobrymi opiniami. Tę drugą udało nam się znaleźć, ale była zamknięta, pomimo tego, że powinna być już otwarta. Następna restauracja tak samo. Powinna być otwarta, ale była zamknięta. Może to wynikać z niskiego sezonu, środka tygodnia lub z ich luźnego stosunku do życia. Nie mając już pomysłu gdzie pójść, weszliśmy do restauracji na samym nabrzeżu, którą widzieliśmy otwartą, gdy tamtędy przechodziliśmy. Było to dość nietypowe dla nas miejsce, ponieważ kelnerzy byli w garniturach, w akwarium czekały świeże homary. I weszliśmy my, którzy zamówiliśmy sobie na kolację pizzę.
Samo miasto Castellammare del Golfo zrobiło na nas dość dziwne wrażenie. Było bardzo pusto na ulicach, dużo miejsc było zamkniętych. Ale spędziliśmy tam jedynie jeden wieczór i to po sezonie.
Dzień 3
Rano przed wyjazdem z Castellammare del Golfo zaopatrzyliśmy się w przekąski w piekarni Pasticceria 2000, którą poleciła nam pani wynajmująca mieszkanie. A na nasz nocleg wybraliśmy Castellammare del Golfo, ponieważ jest stąd bardzo blisko do term, na które się dzisiaj wybieramy.
Terme Segestane
Do Terme Segestane dojechaliśmy samochodem w około 15 minut. Znajdują się one pośród pól, zarośli i kawałek od szybkiej drogi. Dojścia do term są dwa: przy pierwszym podejściu zaparkowaliśmy samochód tutaj i chcąc pieszo dojść do źródełka, niestety natrafiliśmy na dość rwącą rzekę, przez którą nie mogliśmy przejść. Za drugim podejściem spróbowaliśmy z drugiej strony i zostawiliśmy samochód zaparkowany przy ulicy i około 10 minut podeszliśmy pieszo.
Terme Segestane to jeden mały zbiornik termalny. Unosi się tam charakterystyczny zapach siarki ze względu na dużą ilość minerałów w wodzie. Woda w nim może dochodzić nawet do 50℃. Dla nas wystarczające było spędzenie w wodzie 15 minut. Było bardzo przyjemnie, ponieważ temperatura powietrza miała około 20℃. Ze względu na temperaturę i zapach siarki już dłużej nie mogliśmy wytrzymać w wodzie. Oprócz nas było tam jeszcze kilka lokalnych osób, dla których przebywanie w tej termalnej wodzie to była czysta przyjemność. Spędzali w niej bardzo dużo czasu, polewali tą wodą twarz. Wejście jest darmowe, ponieważ jest to dzikie, naturalne miejsce.


Punkt widokowy na Castellammare del Golfo
Jadąc w następne miejsce, zatrzymaliśmy się jeszcze na punkcie widokowym na Castellammare del Golfo. Można stąd z góry podziwiać panoramę miasta. Niesamowite wrażenie robi port oraz górzysty teren w oddali.


Rezerwat Zingaro
Tego dnia najbardziej zależało nam na odwiedzeniu Parku Zingaro, do którego dojechaliśmy w około 20 minut od punktu widokowego. Cały nasz pobyt i wskazówki dotyczące rezerwatu również opisałam w poście na temat 3 widokowych szlaków na Sycylii. Dodam tylko, że było tam przepięknie, były pustki i pogoda w grudniu była idealna na takie aktywne zwiedzanie.



Trapani
Będąc w rezerwacie zarezerwowaliśmy nasz następny nocleg, który był właśnie w miejscowości Trapani. I już o zachodzącym słońcu w niecałą godzinę dojechaliśmy do Trapani, miasta na zachodnim wybrzeżu Sycylii. Nasz nocleg był niestety jednym z gorszych (i najdroższym), na jakie trafiliśmy, ponieważ było w nim bardzo zimno. I przez kiepski układ mieszkania i złe umiejscowienie klimatyzacji nie mogliśmy się nią ogrzać. Dlatego tym razem celowo nie umieszczam linka do noclegu.
Miasto to zamieszkuje ponad 50 000 osób. Blisko morza znajduje się stare miasto. Byliśmy w sezonie świątecznym, więc natrafiliśmy świąteczne ulice i na mały jarmark świąteczny. A przyszliśmy tutaj, aby spróbować lokalnej pizzy w najstarszej pizzerii w mieście. Klik.


Dzień 4
Z samego rana zaliczyłam szybką wizytę w kawiarni Drepan Cafe, aby kupić kanapki na wynos. W trakcie czekania na obsłużenie obserwowałam bardzo typową, włoską scenę, o której się słyszy na lekcjach włoskiego. Czyli włosi z samego rana pijący kawę na stojąco przy barze, aby nie płacić coperto, czyli opłaty za nakrycie stołu.
Erice
Pierwszym przystankiem tego dnia była, oddalona o niecałe 30 minut jazdy, miejscowość Erice, które jest miastem pozostającym w całości w średniowiecznej zabudowie. Leży na szczycie góry Erice o wysokości 751 m n.p.m. Wokół miasteczka można znaleźć fragmenty muru sprzed naszej ery! Niesamowite. W miasteczku czuć jakby czas zatrzymał się kilkaset lat temu.
Samochód zaparkowaliśmy dokładnie w tym miejscu i w grudniu parking był darmowy. Mamy stąd 3 minuty pieszo do punktu widokowego, na który polecamy wejść, ponieważ jest świetny widok na górę Monte Cofano i morze.






Rezerwat Monte Cofano
Rezerwat Monte Cofano to najlepsze miejsce, jakie odwiedziliśmy na Sycylii. Bardzo miło je wspominamy i opisałam je w poprzednim poście. Klik.



Nocleg
Z Rezerwatu Monte Cofano (na zachodzie wyspy) musieliśmy się jeszcze tego dnia dostać na wschód ze względu na to, że jutro z samego rana mamy wylot. Droga zajęła nam niecałe 6 godzin (łącznie z przerwami na tankowanie i wizytą w Lidlu). Mieszkanie, które wynajęliśmy było w mieście Roccalumera. Było najładniejszym i najczystszym, jakie do tej pory wynajęliśmy. Tutaj podrzucam link. W cenie mieliśmy też przygotowane małe śniadanie na jutro: owoce, sucharki, baton, herbatę.
Dzień 5
Nasz ostatni dzień na Sycylii to były już tylko kwestie organizacyjne. Po drodze na lotnisko umyliśmy samochód, zatankowaliśmy do pełna. Przed oddaniem samochodu warto zrobić zdjęcie lub film ilości paliwa, aby być zabezpieczonym w razie czego. Tego dnia niebo było bezchmurne i ukazała nam się Etna.
Lecąc do Katanii, jeśli macie wybór, to polecamy usiąść po prawej stronie samolotu. A wracając – po lewej.



I tak właśnie minęło nam te kilka dni na Sycylii, w której się zauroczyliśmy! W te 4 doby zrobiliśmy dokładnie 1001 kilometrów. Bardzo zachęcamy do jej odwiedzenia, ponieważ jest tam przepięknie, jest pyszne jedzenie, w miesiącach zimowych jest dużo cieplej niż w Polsce! Daj znać w komentarzu, czy już odwiedziłaś/eś Sycylię! A już wkrótce na blogu pojawi się podsumowanie kosztowe naszego wyjazdu!




